Na warsztatach survivalowych dzieci uczą się orientacji w terenie, bezpiecznego rozpalania ognia i budowy schronienia. Przede wszystkim ćwiczą jednak to, co zrobić, gdy zgubią się w lesie. To nie jest szkoła komandosów, tylko nauka samodzielności podana w formie przygody. Zielona szkoła daje do tego dobre warunki: las za oknem i kilka dni na ćwiczenia.

Survival dla dzieci to nie kurs dla twardzieli

Kursy przetrwania dla dorosłych bywają testem wytrzymałości, z niewyspaniem i ograniczonym jedzeniem. Dzieci uczą się podstaw: co mieć przy sobie, jak nie zgubić grupy i co robić, gdy coś pójdzie nie tak. W materiale opublikowanym przez Ośrodek Rozwoju Edukacji wśród celów zajęć survivalowych wymieniono przygotowanie do samodzielności, pokonywanie własnych lęków i odpowiedzialność za drugą osobę. Dobrze prowadzone warsztaty realizują wszystkie trzy, a dzieci przy okazji świetnie się bawią.

Czego dzieci uczą się na warsztatach

  • Orientacji w terenie. Kompas, mapa i kierunki świata wyznaczane po słońcu. Przy okazji obalają mit, że mech zawsze rośnie od północy.
  • Ognia bez zapałek. Krzesiwo, przygotowanie bezpiecznego miejsca i gaszenie ogniska do zera. Ogień rozpala się tylko tam, gdzie wolno. Ustawa o lasach zakazuje rozniecania ognia w lesie i do 100 metrów od jego granicy poza miejscami wyznaczonymi przez właściciela lasu lub nadleśniczego.
  • Schronienia. Szałas z gałęzi pokazuje, jak ważna jest izolacja od ziemi i wiatru. Dzieci poznają też koc ratunkowy, który mieści się w kieszeni kurtki.
  • Wody. Uczą się, dlaczego nie pije się wody prosto z jeziora. Filtr z piasku i węgla zatrzymuje zanieczyszczenia, ale nie bakterie, więc wodę trzeba jeszcze przegotować.
  • Sygnalizacji. Gwizdek słychać dalej niż krzyk, a jaskrawa kurtka ułatwia poszukiwania.
  • Pierwszej pomocy. Opatrzenie otarcia, schłodzenie oparzenia wodą i wezwanie pomocy pod numer 112.
  • Współpracy. Szałasu nie zbuduje się w pojedynkę, a gra terenowa wymaga podziału ról.

Co zrobić, gdy zgubisz się w lesie

To najważniejsza lekcja całych warsztatów. Dzieci poznają zasadę STOP: zatrzymaj się, pomyśl, rozejrzyj się, zaplanuj. Kto się zgubił, zostaje w jednym miejscu, bo osobę w ruchu trudniej znaleźć. Jeśli ma telefon, dzwoni pod 112, a jeśli nie, używa gwizdka i czeka. Ćwiczenie w bezpiecznych warunkach sprawia, że w prawdziwej sytuacji dziecko ma gotowy plan zamiast paniki. Na wyjeździe pomaga też ustalone miejsce zbiórki i sygnał, na który cała grupa wraca do opiekuna.

Mały zestaw przetrwania w plecaku

Po warsztatach dzieci rozumieją, po co zabierać kilka drobiazgów na każdą wycieczkę w teren. W plecaku warto mieć gwizdek na sznurku, małą latarkę, koc ratunkowy, bidon z wodą i kartkę z numerem telefonu do opiekuna. Ta ostatnia przydaje się, gdy telefon się rozładuje albo dziecko w ogóle go nie ma.

Czy to bezpieczne?

Ryzyko na takich zajęciach zależy przede wszystkim od prowadzącego. Przed wyjazdem warto zapytać organizatora o trzy rzeczy:

  • czy zajęcia prowadzi instruktor survivalu, a nie przypadkowa osoba z kadry,
  • jakich narzędzi używają dzieci i jak są dobrane do wieku,
  • czy kadra jest sprawdzona w Krajowym Rejestrze Karnym i Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

Dobre warsztaty wyglądają jak przygoda, ale każdy etap ma ustalone zasady. Młodsze dzieci pracują krzesiwem zamiast nożem, a ogniska nie zostawia się bez dozoru nawet na chwilę.

Survival w programie zielonej szkoły

Warsztaty najlepiej sprawdzają się na wyjeździe kilkudniowym, bo wymagają lasu i czasu, których w mieście brakuje. Pierwszego dnia dzieci mogą poznać podstawy, a ostatniego sprawdzić je w grze terenowej. Dla szkół z okolic Legionowa przykładem takiego wyjazdu jest zielona szkoła Legionowo z warsztatami survivalowymi i grami terenowymi w programie.

PolVoyage ma w zespole instruktorów survivalu, a cała kadra ma uprawnienia wychowawców i kierowników wypoczynku. Firma współpracuje tylko z osobami z zaświadczeniami z obu rejestrów. Dla klas, które chcą najpierw sprawdzić, jak dzieci odnajdą się w lesie, organizuje też jednodniową szkołę przetrwania.